Wydarzenia ostatnich dni, to doprowadzanie mojego ciała do porządku po wieloletnich zaniedbaniach. Od prawie 13 lat zmagałam się z olbrzymim tłuszczakiem na nodze i w końcu zebrałam w sobie siły i odwagę i zdecydowałam się na operację jego usunięcia. W rękach jednego z najlepszych lekarzy, bez konieczności znieczulania ogólnego, wszystko miało pójść ładnie pięknie, zagoić się w trymiga i już za kilka dni miałam wracać z przedłużonego zwolnieniem chorobowym urlopu do Abu Dhabi i do pracy. Jednak los lubi płatać nam figle i pokazywać, że w szkole życia nie ma wakacji i że nie ruszymy się nigdzie, dopóki nie nauczymy się wystarczająco dużo.
I tak oto spotkała mnie jedna z moich największych życiowych lekcji wiedzy o samym sobie. "Przywiązana" do łóżka nakazem lekarza zmierzyłam się z chyba najsilniejszym moim lękiem. Dowiedziałam się o sobie, że najbardziej w życiu boję się utraty samodzielności, samowystarczalności. Mam w sobie jakąś taką siłę, która nie pozwala mi się poddać, odpuścić sobie, być zdaną na innych, prosić o pomoc... Taka ze mnie Zosia Samosia. Jakże ciężko w sytuacji takiej, jak moja przetrwać z tymi cechami... Tak więc od kilku dni lekarze walczą z komplikacjami po zabiegu, a ja powolutku, krok po kroku uczę się oswajać swój lęk. Prawdziwa szkoła życia. Paradoksalnie, mam wrażenie, że przyznanie się do słabości, dodaje mi sił, w myśl "Co nas nie zabije, to nas wzmocni".
Challenge accepted!
I tak oto spotkała mnie jedna z moich największych życiowych lekcji wiedzy o samym sobie. "Przywiązana" do łóżka nakazem lekarza zmierzyłam się z chyba najsilniejszym moim lękiem. Dowiedziałam się o sobie, że najbardziej w życiu boję się utraty samodzielności, samowystarczalności. Mam w sobie jakąś taką siłę, która nie pozwala mi się poddać, odpuścić sobie, być zdaną na innych, prosić o pomoc... Taka ze mnie Zosia Samosia. Jakże ciężko w sytuacji takiej, jak moja przetrwać z tymi cechami... Tak więc od kilku dni lekarze walczą z komplikacjami po zabiegu, a ja powolutku, krok po kroku uczę się oswajać swój lęk. Prawdziwa szkoła życia. Paradoksalnie, mam wrażenie, że przyznanie się do słabości, dodaje mi sił, w myśl "Co nas nie zabije, to nas wzmocni".
Challenge accepted!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz